<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Najwyższy Czas! online</title>
	<atom:link href="http://nczas.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://nczas.com</link>
	<description>Tygodnik konserwatywno liberalny</description>
	<lastBuildDate>Wed, 16 May 2012 20:38:50 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=</generator>
		<item>
		<title>Konferencja: Ludwig von Mises. Teoria pieniądza i kredytu (czwartek, Warszawa)</title>
		<link>http://nczas.com/wiadomosci/polska/konferencja-teoria-pieniadza-i-kredytu-ludwig-von-mises-17-maja-warszawa/</link>
		<comments>http://nczas.com/wiadomosci/polska/konferencja-teoria-pieniadza-i-kredytu-ludwig-von-mises-17-maja-warszawa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 May 2012 18:20:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>autor NCZ</dc:creator>
				<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[spotkanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nczas.com/?p=11087</guid>
		<description><![CDATA[Pod­stawą trwa­łego roz­woju spo­łecz­nego i gospo­dar­czego jest dba­łość o zdrowy pie­niądz. To prze­sła­nie jest ponad­cza­sowe!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zapraszamy na konferencję z okazji 100-lecia pierwszego niemieckiego wydania <strong>„Teorii pieniądza i kredytu”</strong> Ludwiga von Misesa oraz z okazji pierwszego polskiego wydania, które właśnie się ukazało. Konferencja odbędzie się <strong>17 maja (czwartek) o godz. 18:30 w Muzeum Niepodległości w Warszawie.</strong> Prelegentami podczas konferencji będą Robert Gwiazdowski, Krzysztof Habich oraz Witold Falkowski.</p>
<p>W 1912 roku ukazało się wydanie Theorie des Geldes und der Umlaufsmittel , jedno z pierwszych dzieł Ludwiga von Misesa, wybitnego przedstawiciela austriackiej szkoły ekonomii, który wsławił się pracami poświęconymi zagadnieniom dotyczącym inflacji, polityki monetarnej, wolnemu rynkowi oraz gospodarki planowej.</p>
<p>Pod­stawą trwa­łego roz­woju spo­łecz­nego (i gospo­dar­czego), jak twierdzi Mises w „Teorii pieniądza i kredytu” jest dba­łość o zdrowy pie­niądz. To prze­sła­nie jest ponad­cza­sowe. Jak pisze Mises, „zasada zdro­wego pie­nią­dza, która przy­świe­cała XIX-wiecznym kon­cep­cjom pie­nią­dza i pro­gra­mom poli­tycz­nym, sta­no­wiła owoc kla­sycz­nej eko­no­mii poli­tycz­nej. Była ona zasad­ni­czym punk­tem libe­ral­nego pro­gramu opra­co­wa­nego przez XVIII-wieczną filo­zo­fię spo­łeczną i pro­pa­go­wa­nego w następ­nym wieku przez naj­bar­dziej wpły­wowe par­tie poli­tyczne Europy i Ame­ryki.”</p>
<p>Podczas konferencji wygłoszą prelekcje:<br />
- <strong>Witold Falkowski</strong>, prezes Instytutu Ludwiga von Misesa  „Znaczenie Teorii pieniądza i kredytu we współczesnej gospodarce”<br />
- <strong>Robert Gwiazdowski</strong>, prezydent Centrum im. Adama Smitha „Mises i jego dzieło”<br />
- <strong>Krzysztof Habich</strong>, przedsiębiorca &#8211; Czym jest pieniądz?</p>
<p>Konferencja organizowana jest przez wydawnictwo <strong>Fijor Publishing</strong>, <strong>Instytut Ludwiga von Misesa</strong> oraz <strong>Stowarzyszenie KoLiber</strong>. Książkę można <strong>zakupić</strong> już <strong>teraz</strong> w naszym sklepie: <strong><a href="http://sklep-niezalezna.pl/pl/p/Teoria-pieniadza-i-kredytu-Ludwig-von-Mises/572" title="Teoria pieniądza i kredytu">tutaj</a></strong></p>
<p>Serdecznie zapraszamy!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nczas.com/wiadomosci/polska/konferencja-teoria-pieniadza-i-kredytu-ludwig-von-mises-17-maja-warszawa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lenin wraca do stoczni!</title>
		<link>http://nczas.com/wiadomosci/polska/lenin-wraca-do-stoczni/</link>
		<comments>http://nczas.com/wiadomosci/polska/lenin-wraca-do-stoczni/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 May 2012 12:51:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zdzislaw Koscielak</dc:creator>
				<category><![CDATA[oblicza postępu]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nczas.com/?p=11080</guid>
		<description><![CDATA[Już za niebawem na historyczna bramę nr 2 gdańskiej stoczni powróci imię Wielkiego Wodza Światowego Proletariatu, Włodzimierza Iljicza Lenina.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Już za niebawem na historyczna bramę nr 2 gdańskiej stoczni powróci imię Wielkiego Wodza Światowego Proletariatu, Włodzimierza Iljicza Lenina. Stanie się tak mocą decyzji prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza z PO, który w ten sposób chce, aby goście, którzy w czerwcu br. przyjadą na gdańską część Euro 2012, mieli okazję zetknąć się z żywą historią. </p>
<p>Zrekonstruowana brama ma wyglądać tak, jak w Sierpniu 1980, kiedy po obu jej stronach gromadziły się tłumy – z jednej strajkujących stoczniowców, z drugiej zaś ich rodzin, mieszkańców Gdańska i licznych o tej porze roku turystów, wyrażających swe poparcie dla strajku i oczekujących na nowe informacje. A zatem – tonący w kwiatach portret Jana Pawła II, transparent „Proletariusze wszystkich zakładów łączcie się!”, tablica z 21 postulatami, a nad wszystkim nazwa: „Stocznia Gdańska im. Lenina”. Pozostawienie bramy w obecnej postaci utrwaliłoby fałszywy przekaz, że strajk miał miejsce w Stoczni Gdańskiej SA – argumentują zwolennicy pomysłu. A przecież patronat Lenina – którego wielki biust asystował podpisaniu historycznego porozumienia – nadawał strajkowi specjalnego wydźwięku: dumne imię wodza rewolucji nosiły w Polsce zaledwie trzy zakłady – huta, kopalnia i stocznia; wszystkie trzy reprezentowały umiłowany przez komunistów „przemysł ciężki”. W Gdańsku protestowała więc elita robotników, w myśl oficjalnej ideologii &#8211; klasa rządząca, budująca pod przewodem Partii swą świetlaną przyszłość.</p>
<p>Przeciwko pomysłowi Adamowicza ostro protestuje PiS i „Solidarność”. Jej były przewodniczący, a od niedawna poseł i szef gdyńsko–słupskiego okręgu PiS, Janusz Śniadek ironizuje, że idąc tokiem rozumowania gdańskiego włodarza można np. zrekonstruować pomnik Lenina w Nowej Hucie. Inny działacz „S”, organizator antyplatformerskich zadym pod Stocznią, Karol Guzikiewicz idzie jeszcze dalej – dla niego to tak, jakby głównej arterii Gdańska „przywrócić” nazwę Adolf–Hitler–Strasse. Jeszcze inni podkreślają, że „Lenin nie był stoczniowcem i nigdy nie był w Gdańsku”. A trójka gdańskich posłów PiSu, Anna Fotyga, Andrzej Jaworski i Maciej Łopiński złożyła w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa gloryfikacji komunizmu i propagowania jego zakazanych symboli.</p>
<p>Działacze partii Jarosława Kaczyńskiego zdążyli już jednak nieraz udowodnić, że na każde posunięcie prezydenta Gdańska reagują jak modelowy pies Pawłowa. </p>
<p>To radni PiS wespół z przeciwną Adamowiczowi antyklerykalną frakcją PO Sławomira Nowaka i Agnieszki Pomaskiej zablokowali (i wciąż blokują) budowę świątyni bł. Jana Pawła II, którą w gdańskiej dzielnicy Łostowice usiłuje wznieść abp Głódź z poparciem Adamowicza. A kiedy prezydent Gdańska z początkiem ub.r. wprowadził tzw. Kartę Dużej Rodziny, uprawniającą m.in. do darmowych przejazdów komunikacją miejską – szef Klubu Radnych PiS publicznie oświadczył, że spowodowało to wzrost cen biletów, chociaż nie kto inny, tylko radni PiS w poprzedniej kadencji wprowadzenie takiej Karty postulowali (w Gdyni przywileju takiego nie ma, a ceny biletów też wzrosły).</p>
<p>Argument z Adolf–Hitler–Strasse jest zresztą nie do końca trafiony: gdyby na takiej ulicy wydarzyłoby się dla Polaków coś ważnego, jej ówczesna nazwa weszłaby do historii. Wszak mówimy o bitwie pod Grunwaldem, nie – jak Litwini – pod Zielonym Lasem (Żalgiris), o obronie Westerplatte i nie traktujemy tego jako pochwały germanizacji. Domagamy się też, by nie pisać o „obozie w Oświęcimiu”, tylko o KL Auschwitz – a niedawna kradzież z jego bramy prowokacyjnego, gloryfikującego hitleryzm napisu „Arbeit macht frei” spotkała się z powszechnym potępieniem. Przełomowa bitwa II wojny światowej wciąż nosi nazwę „bitwy pod Stalingradem” i chociaż miasto to od dawna nazywa się inaczej, nikt nie mówi o propagowaniu stalinizmu.</p>
<p>Fakt faktem, wskutek decyzji Adamowicza i protestów PiSu „poszło w Polskę” przesłanie, że gdańska Stocznia znów będzie nosić imię Lenina; w ten sposób powróciło ono do „obiegu publicznego”. Tymczasem tego zakładu już nie ma: Stocznia Gdańska, po swoim spektakularnym upadku i połączeniu z gdyńską, od której – już jako Stocznię Gdańsk SA – oddzielił ją premier Marcinkiewicz, wycofała się za Wisłę. Trwa tam „bezimiennie” na wyspie Ostrów wespół z Gdańską Stocznią Remontową, z inicjatywy „S” noszącą imię Józefa Piłsudskiego, który stoczniowcem też nie był, ale z czerwonego tramwaju wysiadł na przystanku „Niepodległość”. </p>
<p>Lewy brzeg Martwej Wisły powoli przekształca się w przestrzeń publiczną. Jej „agorą” ma być Plac Solidarności z Pomnikiem Poległych Stoczniowców (słynne trzy krzyże) – pamiątką Grudnia 1970. Tuż za nim wyrasta gigantyczna bryła Europejskiego Centrum Solidarności, mającego w zamyśle projektantów stanowić „dynamiczne tło” dla Pomnika. Wznoszony kosztem 293 mln zł (z tego 140 mln z funduszy unijnych) obiekt ma być gotowy w sierpniu br. Niektórzy żartują, że imię Lenina znakomicie pasowałoby właśnie do ECSu – jego sztandarowa impreza, filmowo – muzyczny festiwal All About Freedom zajmuje się głównie nieskrępowaną „wolnością” dla gejów, feministek itp. postępowców. Pod tym względem współgra on doskonale z organizowanym przez Miasto Gdańsk co dwa lata konkursem pn. Europejski Poeta Wolności. Jurorami jego właśnie zakończonej drugiej edycji byli: Krzysztof Pomian (przewodniczący), Krzysztof Czyżewski, Agnieszka Holland, Paweł Huelle, Andrzej Jagodziński, Zbigniew Mikołejko, Stanisław Rosiek i Anda Rottenberg. Główną nagrodę (100 tys. zł i tytuł Europejskiego Poety Wolności) zdobył niemiecki poeta Durs Grünbein.</p>
<p>W tym kontekście nie powinien już dziwić fakt, że autorką projektu rekonstrukcji bramy jest osławiona gdańska artystka, Dorota Nieznalska. Istnieją poważne obawy, że zamiast portretu błogosławionego papieża umieści tam swoją słynną „Pasję”, czyli rozpięte na krzyżu męskie genitalia, które – jak swego czasu orzekł najpierw duszpasterz gdańskich środowisk twórczych, ks. Krzysztof Niedałtowski, a w drugiej instancji niezawisły sąd – nie obrażają niczyich uczuć religijnych.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nczas.com/wiadomosci/polska/lenin-wraca-do-stoczni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zakładamy Kluby Czytelników „Najwyższego CZASU!”</title>
		<link>http://nczas.com/wiadomosci/kluby-czytelnikow-ncz/zakladamy-kluby-czytelnikow-%e2%80%9enajwyzszego-czasu/</link>
		<comments>http://nczas.com/wiadomosci/kluby-czytelnikow-ncz/zakladamy-kluby-czytelnikow-%e2%80%9enajwyzszego-czasu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 May 2012 00:20:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nczas</dc:creator>
				<category><![CDATA[kluby Czytelników NCZ!]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nczas.com/?p=11068</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszamy do współpracy wszystkich, którzy dość mają obecnego ustroju i chcą propagować wśród swoich znajomych idee konserwatywno-liberalne, a także uczestniczyć w spotkaniach z ciekawymi ludźmi.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Redakcja „Najwyższego CZASU!” zaprasza do współpracy wszystkie osoby zainteresowane powołaniem w swojej miejscowości Klubu Stałego Czytelnika „Najwyższego CZASU!”. W ramach klubów odbywać się będą spotkania z prawicowymi publicystami (w tym z autorami „NCz!”). Będziemy też promować i popierać wszystkie inicjatywy mające na celu pozytywne zmiany w Polsce. </p>
<p>Do współpracy poszukujemy osób z pozytywnym podejściem do życia, z żyłką organizacyjną, chcących budować lepszą Polskę dla swoich dzieci i wnuków. Osoby zainteresowane proszone są o kontakt z koordynatorem projektu klubów – redaktorem Leszkiem Szymowskim, e-mail: <strong>leszek.szymowski@gmail.com</strong>.</p>
<p>Zapraszamy do współpracy wszystkich, którzy dość mają obecnego ustroju i chcą propagować wśród swoich znajomych idee konserwatywno-liberalne, a także uczestniczyć w spotkaniach z ciekawymi ludźmi. Razem możemy więcej!</p>
<p>Przypominamy kontekst powołania klubów: &#8220;Najwyższy CZAS!” zadebiutował na rynku prasowym 31 marca 1990 roku i od tego czasu z determinacją i uporem głosimy na naszych łamach idee konserwatywnego liberalizmu. Jednak analizując polityczną i czytelniczą mapę Polski, wyraźnie da się zauważyć, że nie wszędzie udaje nam się dotrzeć. Słowo pisane jest ważne i cenne, ale wiemy z doświadczenia, że nic tak dobrze nie robi dla propagowania i ugruntowania myśli jak osobisty kontakt z ich autorem. Dostajemy wiele listów i telefonów z pytaniami, gdzie i kiedy nasi autorzy będą mieli otwarte spotkania. Dotychczas musieliśmy odsyłać wszystkich zainteresowanych do innych organizacji, ale najwyższy czas to zmienić i wyjść naprzeciw Państwa oczekiwaniom. Dlatego postanowiliśmy ruszyć w Polskę i powołać do życia Kluby Czytelników „Najwyższego CZASU!”. Działalność Klubów pragniemy oprzeć przede wszystkim na spotkaniach z naszymi autorami i redaktorami, ale nie tylko – każda forma aktywności wolnościowy światopogląd jest mile widziana. Zapowiedzi klubowych wydarzeń i relacje z nich pojawią się oczywiście na łamach „Najwyższego CZASU!” oraz nczas.com. Na początek działalności chcemy, żeby Klubach zagościli nasi najpopularniejsi autorzy, czyli Janusz Korwin-Mikke, Stanisław Michalkiewicz i Tomasz Sommer.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nczas.com/wiadomosci/kluby-czytelnikow-ncz/zakladamy-kluby-czytelnikow-%e2%80%9enajwyzszego-czasu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>47</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sommer: Kogo chce zniszczyć prezes PiS?</title>
		<link>http://nczas.com/numer-biezacy/temat-numeru/sommer-kogo-chce-zniszczyc-kaczynski/</link>
		<comments>http://nczas.com/numer-biezacy/temat-numeru/sommer-kogo-chce-zniszczyc-kaczynski/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 May 2012 00:01:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Sommer</dc:creator>
				<category><![CDATA[temat numeru]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nczas.com/?p=11063</guid>
		<description><![CDATA[Kaczyński daje do zrozumienia, że jego największym wrogiem jest prawicowa konkurencja]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z licznych ostatnio wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego na temat politycznej przyszłości nie dowiemy się zbyt wielu konkretów dotyczących planów jego działań po ewentualnym powrocie do władzy. Wynika to zapewne głównie z tego, że żadnych pomysłów w tym zakresie nie posiada. Sporo natomiast z tych wypowiedzi można dowiedzieć się na temat jego taktyki.</p>
<p>Kaczyński daje do zrozumienia, że jego największym wrogiem jest prawicowa konkurencja, gdyż Platforma tak czy inaczej w ciągu najbliższych trzech lat zużyje się do końca. Skorzysta na tym PiS, ale – co prezesa niepokoi najbardziej – może skorzystać na tym także ktoś inny po prawej stronie sceny politycznej. Jeśli skorzysta za bardzo, to Kaczyński znów będzie musiał mieć koalicjanta, a przy jego organicznej niezdolności do kompromisu i potrzebie dominacji taka koalicja zbyt długo się nie utrzyma. Z tego wynika, że dla szefa PiS zupełnie kluczową sprawą jest zlikwidowanie tej konkurencji, bo to ona tak naprawdę jest dla niego niebezpieczeństwem numer jeden. Jej sukces de facto oznacza niemożność sprawowania władzy przez PiS!</p>
<p>Kaczyński już przystąpił więc do prób likwidowania tej konkurencji, czego spektakularnym przykładem było wchłonięcie Prawicy Rzeczypospolitej poprzez przyznanie jej działaczom dalekiego miejsca na listach wyborczych, co zapewne pozwoli wślizgnąć się do Sejmu jedynie Markowi Jurkowi, oraz psychologiczna zagrywka wobec Zbigniewa Ziobry na marszu w obronie Telewizji Trwam. Temu samemu celowi służy też instrukcja dla przedstawicieli PiS, którzy, zgodnie z jej treścią, nie mogą się pojawiać w programach telewizyjnych sam na sam z przedstawicielami partii Ziobry. A w najbliższej przyszłości podobnych działań będzie ze strony szefa PiS coraz więcej.</p>
<p>Paradoksalnie więc największym zagrożeniem dla ideowej prawicy różnych odcieni nie jest więc w tej chwili ani Tusk, ani Palikot, ani Miller – tylko właśnie Jarosław Kaczyński, który wprawdzie stworzył sprawną organizację, ale kieruje nią w taki sposób, by prawica w Polsce tylko incydentalnie miała realny wpływ na sprawowanie władzy. Prowadzi też permanentną wojnę na prawicy pod hasłem „Albo ja, albo komuna” – czego efektem są niestety ciągłe rządy radykalniejszej bądź bardziej umiarkowanej komuny.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nczas.com/numer-biezacy/temat-numeru/sommer-kogo-chce-zniszczyc-kaczynski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>27</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Komentarz Satyryka nr 21 (2012)</title>
		<link>http://nczas.com/wasiukiewicz/komentarz-satyryka-nr-21-2012/</link>
		<comments>http://nczas.com/wasiukiewicz/komentarz-satyryka-nr-21-2012/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 May 2012 23:54:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nczas</dc:creator>
				<category><![CDATA[wasiukiewicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nczas.com/?p=11060</guid>
		<description><![CDATA[<img src="http://nczas.com/wp-content/uploads/2012/05/wasiukiewicz-21-2012.jpg" alt="" title="wasiukiewicz-21-2012" width="333" height="209" class="alignleft size-full wp-image-11061" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://nczas.com/wp-content/uploads/2012/05/wasiukiewicz-21-2012.jpg" alt="" title="wasiukiewicz-21-2012" width="333" height="209" class="alignleft size-full wp-image-11061" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nczas.com/wasiukiewicz/komentarz-satyryka-nr-21-2012/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Numer 21 (1148) z 19.05.2012</title>
		<link>http://nczas.com/spis-tresci/numer-21-1148-z-19-05-2012/</link>
		<comments>http://nczas.com/spis-tresci/numer-21-1148-z-19-05-2012/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 May 2012 23:53:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>nczas</dc:creator>
				<category><![CDATA[spis tresci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nczas.com/?p=11055</guid>
		<description><![CDATA[<img src="http://nczas.com/wp-content/uploads/2012/05/okladka-21-2012.jpg" alt="" title="okladka-21-2012" width="297" height="319" class="alignleft size-full wp-image-11058" />Na nczas.com publikujemy wybrane teksty z tygodnika, teksty napisane przez naszych autorów specjalnie na potrzeby portalu oraz teksty osób, których publicystyka zwykle nie trafia na łamy gazety. Aby uzyskać dostęp do wszystkich artykułów z bieżącego numeru należy wykupić:

● <a href="http://sklep-niezalezna.pl/pl/c/E-wydanie-tygodnik-NCZ-pdf/60">pojedyncze&#8230;</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://nczas.com/wp-content/uploads/2012/05/okladka-21-2012.jpg" alt="" title="okladka-21-2012" width="297" height="319" class="alignleft size-full wp-image-11058" />Na nczas.com publikujemy wybrane teksty z tygodnika, teksty napisane przez naszych autorów specjalnie na potrzeby portalu oraz teksty osób, których publicystyka zwykle nie trafia na łamy gazety. Aby uzyskać dostęp do wszystkich artykułów z bieżącego numeru należy wykupić:</p>
<p>● <a href="http://sklep-niezalezna.pl/pl/c/E-wydanie-tygodnik-NCZ-pdf/60">pojedyncze e-wydanie</a> (plik pdf, który prześlemy na Twój adres email &#8211; 4 zł za e-numer) ● <a href="http://sklep-niezalezna.pl/pl/c/na-caly-rok-NAJWYGODNIEJ/70">e-wydanie roczne</a> (52 e-numery &#8211; w tym numery podwójne &#8211; w plikach pdf, które co tydzień będziemy wysłać na Twój adres e-mail) <a href="http://sklep-niezalezna.pl/news/index/newsId/26">więcej informacji można znaleźć tutaj (kliknij)</a></p>
<p><strong><span style="color: #3366ff;">SZCZEGÓLNIE POLECAMY W TYM NUMERZE</span></strong></p>
<p>&#8220;<strong>UDOWODNILI, ŻE MOŻNA</strong>&#8220;: To system ubezpieczeń społecznych, zapomóg i ogólnie mieszanie się państwa w życie rodziny doprowadziło do katastrofy demograficznej w krajach Zachodu. Amerykańska rodzina Duggarów udowodniła jednak, że całym tym państwowym chłamem nie trzeba się przejmować. A gdyby go nie było, o zapewne ta gigarodzina funkcjonowałaby jeszcze lepiej. Czytaj na stronie XXXVI <a href="http://sklep-niezalezna.pl/pl/c/E-wydanie-tygodnik-NCZ-pdf/60">e-wydania</a>.</p>
<p>&#8220;<strong>ZUS ŁUPI CORAZ MOCNIEJ</strong>&#8220;: Od początku tego roku już trzy razy podnoszono minimalne obciążenia społeczne małych firm. Najpierw w styczniu wzrosły wskaźniki przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto oraz średniego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw za czwarty kwartał 2011 roku, na podstawie których ustala są podstawę wymiaru składek na przedsiębiorców. A w ciągu roku składka pobierana od przedsiębiorców wzrosła aż o 10 procent. Czy „liberałowie” Tuska chcą zdemolować gospodarkę? Czytaj na stronie X <a href="http://sklep-niezalezna.pl/pl/c/E-wydanie-tygodnik-NCZ-pdf/60">e-wydania</a>.</p>
<p><strong><span style="color: #3366ff;">SPIS TREŚCI </span></strong></p>
<p><strong><span style="color: #3366ff;">KRAJ</span></strong></p>
<p>● Koko-spoko przed przełomem – z Rafałem A. Ziemkiewiczem rozmawia Rafał Pazio<br />
● ZUS dobija małe firmy – Tomasz Cukiernik<br />
● Najdroższa pani prezydent – Jan Piński<br />
● Emerytalne pytania<br />
● Empiria brudzi – Marian Miszalski<br />
● Koko, koko, państwo prawa – Krzysztof M. Mazur<br />
● Śledczy od kurii krakowskiej pod sąd! – Tadeusz M. Płużański</p>
<p><strong><span style="color: #3366ff;">ŚWIAT</span></strong></p>
<p>● Ukraina: Za co siedzi Tymoszenko? – Marek A. Koprowski<br />
● Francja: Hollande styka się z rzeczywistością – Bogdan Dobosz<br />
● Niemcy: Germańskie strachy – Tomasz Mysłek<br />
● Rosja: Car sypnął obiecankami – Wojciech Grzelak<br />
● Izrael: Sztejtl po puczu – Kataw Zar<br />
● Białoruś: Konfederacja z Polską? – Antoni Mak</p>
<p><strong><span style="color: #3366ff;">PUBLICYSTYKA</span></strong></p>
<p>● Prawdziwie wielodzietni – Natalia Dueholm<br />
● „Dobry” Mises i „zły” Rothbard – Jakub Wozinski<br />
● Socjalizm i cybernetyka – Olgierd Domino<br />
● Tresowanie młodzieży – Jan Piński</p>
<p><strong><span style="color: #3366ff;">FELIETONY</span></strong></p>
<p>● Stanisław Michalkiewicz<br />
● Janusz Korwin-Mikke<br />
● Marek Arpad Kowalski<br />
● Marek Jan Chodakiewicz<br />
● Adam Wielomski</p>
<p><strong><span style="color: #3366ff;">STAŁE DZIAŁY</span></strong></p>
<p>● Postępy&#8230;<br />
● Największe Głupstwo Tygodnia<br />
● Szachy<br />
● Brydż<br />
● W pajęczynie<br />
● Książka tygodnia<br />
● Film tygodnia</p>
<p><strong><span style="color: #000000;">zachęcam do odwiedzenia internetowej <a href="http://www.sklep-niezalezna.pl">księgarni nczas.com</a></span></strong></p>
<p>● tylko wyselekcjonowane pozycje książkowe najlepszych Autorów!<br />
● stawiamy na jakość, nie na ilość! kupując u nas na pewno się nie rozczarujesz się!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nczas.com/spis-tresci/numer-21-1148-z-19-05-2012/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Okropne wieści dla socjalistów z Hiszpanii</title>
		<link>http://nczas.com/wiadomosci/europa/okropne-wiesci-dla-socjalistow-z-hiszpanii/</link>
		<comments>http://nczas.com/wiadomosci/europa/okropne-wiesci-dla-socjalistow-z-hiszpanii/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 May 2012 23:40:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Myslek</dc:creator>
				<category><![CDATA[europa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nczas.com/?p=11051</guid>
		<description><![CDATA[Hiszpański etatyzm i socjalizm wreszcie zaczyna się kurczyć – po blisko 30 latach biurokratycznego marnotrawstwa!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><div id="attachment_11052" class="wp-caption alignleft" style="width: 232px"><img src="http://nczas.com/wp-content/uploads/2012/05/MarianoRajoy.jpg" alt="" title="MarianoRajoy" width="222" height="243" class="size-full wp-image-11052" /><p class="wp-caption-text">Mariano Rajoy Brey, premier Hiszpanii i lider Partido Popular (Partii Ludowej) musi ciąć wydatki budżetowe i ograniczyć socjal jeśli nie chce, aby Hiszpania podzieliła los Grecji</p></div>Różne okropne wieści (w przekazie i interpretacji lewicowych euromediów) napływają od końca marca z eurosocjalistycznej i stopniowo bankrutującej Hiszpanii. Np. tamtejsi emeryci, na ogół zamożni, którzy od lat otrzymują niemal wszelkie lekarstwa bezpłatnie, korzystając z ogromnych dopłat na koszt podatników, dowiedzieli się niedawno, że niebawem będą musieli płacić za leki „aż 10 proc.” ich rzeczywistej ceny. To faktycznie okropne (marnotrawstwo pieniędzy podatników). A ludzie mający stałe zatrudnienie mają płacić 50-60 proc. – zależnie od ich dochodów – a nie 40 proc., jak dotychczas. Nowy (od czterech miesięcy), centrowy rząd w Madrycie (zwany w mediach „prawicowym”), przestraszony przekroczeniem niebezpiecznego poziomu rentowności jego nowych długoletnich obligacji (ponad 6 proc. 11 kwietnia) i stale mocno rosnącym zadłużeniem państwa, liczy na to, że wydatki budżetu na państwową służbę zdrowia zmniejszą się wskutek tego o 3,7 miliarda euro rocznie. </p>
<p>Natomiast ok. 3 miliardów rocznie rząd chce oszczędzić na systemie państwowej „edukacji”. Związki zawodowe szacują, że dobrze opłacaną pracę straci 50-80 tys. nauczycieli, więc ostro protestują. Hiszpańska prasa alarmuje, że niektórym miastom na południu kraju zaczyna już brakować pieniędzy na regularne wypłaty pensji dla ich urzędników i pracowników sektora publicznego, w tym strażaków i pracowników służby zdrowia. A także m.in. na miejskie autobusy. Wszystko wskazuje więc na to, że hiszpański etatyzm i socjalizm wreszcie szczęśliwie (dla podatników i gospodarki) zaczyna się kurczyć – po blisko 30 latach biurokratycznego marnotrawstwa, nadmiernego „socjalu”, zbędnych subwencji, nepotyzmu etc. </p>
<p>Przeciwko oszczędnościom i planom rządu, a także jakimkolwiek zmianom protestują i strajkują (co kilka dni) miliony mieszkańców. Protestują m.in. przeciwko wprowadzonej w lutym rządowej reformie ułatwiającej pracodawcom redukcję zatrudnienia – w razie popadnięcia firmy w finansowe kłopoty. Wg informacji rządu, już od ponad roku niemal nikt w Hiszpanii nie chciał zatrudniać nowych pracowników, bo ich ewentualne zwolnienie wiązało się dla pracodawcy z ogromnymi kosztami. Głównie dlatego, że zwalniany pracownik dostawał za każdy przepracowany rok odprawę w wysokości aż półtoramiesięcznego wynagrodzenia (!).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nczas.com/wiadomosci/europa/okropne-wiesci-dla-socjalistow-z-hiszpanii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Grzelak: Wypowiedzieć wojnę Rosji?</title>
		<link>http://nczas.com/publicystyka/grzelak-wypowiedziec-wojne-rosji/</link>
		<comments>http://nczas.com/publicystyka/grzelak-wypowiedziec-wojne-rosji/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 May 2012 23:25:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Wojciech Grzelak</dc:creator>
				<category><![CDATA[publicystyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nczas.com/?p=11049</guid>
		<description><![CDATA[Coraz częściej mówi się w Polsce o wojnie z Rosją, co oczywiście jest zapewne logicznym następstwem najlepszych w historii relacji warszawsko-moskiewskich. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Coraz częściej mówi się w Polsce o wojnie z Rosją, co oczywiście jest zapewne logicznym następstwem najlepszych w historii relacji warszawsko-moskiewskich. Rozważają publicznie taką możliwość przede wszystkim politycy związani z obozem rządzącym oraz ich rozmaici akolici, wygłaszając puenty w rodzaju: – No dobrze, Smoleńsk był zamachem, to co, może mamy wypowiedzieć Rosji wojnę? Rosjanie zbezcześcili zwłoki ofiar, to co, może mamy wypowiedzieć&#8230;? Umyli szczątki samolotu, to co, może mamy&#8230;? (Swoją drogą, znając z praktyki wschodnie nawyki porządkowe, osobiście wierzę zapewnieniom strony rosyjskiej, że wraku tupolewa jednak nie wyczyszczono, chociaż kto wie – może w końcu zostanie nam zwrócony pięknie pospawany i odmalowany nawet?)</p>
<p>W tych wojowniczych deklaracjach dosłuchać się można nie tyle pobrzękiwania szabelką, ile raczej zębami. Całkiem wyraźne są też tony histeryczne, mające udawać głębokie zatroskanie losem ojczyzny. Bojowi oratorzy naturalnie próbują uświadomić zaślepionym antymoskalską nienawiścią smoleńskim sekciarzom absurdalną dysproporcję: bezsilna Polska przeciwko potężnej Rosji. Lepiej zatem siedzieć cicho i nie drażnić niedźwiedzia, bez względu na to, co on wyprawia. A już broń Boże dociekać prawdy o katastrofie, która, jeśli zostanie odsłonięta, i tak na nic się nie zda, bo Moskwie przecież nie podskoczymy, a jeżeli nawet, to ze skutkiem dla nas opłakanym.</p>
<p>Takie sianie defetyzmu zawsze wcześniej czy później na dobre nie wychodzi i chyba nie ma sensu tego udowadniać, powołując się na liczne przykłady z dziejów świata. Faktycznie już samo dowodzenie, że nie stać nas na opór wobec Rosji, równa się przegraniu wojny z tym państwem bez jej wypowiadania. Jest to zdanie się na łaskę Moskwy, a więc akceptacja istniejącego stanu rzeczy. Pełzająca, niewidzialna wojna polsko-rosyjska już zakończyła się naszą klęską, co każdy, kto obiektywnie przyjrzy się sprawie śledztwa smoleńskiego, musi chyba przyznać. Bo jak inaczej nazwać stan państwa, które wprawdzie zachowuje zewnętrzne pozory niepodległości, w rzeczywistości jednak pozwala się bez słowa sprzeciwu owijać dookoła palca obcej potędze?</p>
<p>Tkwimy więc w uścisku Rosji, podlegając z grubsza zakamuflowanej okupacji, gdyż władze w Warszawie zachowują się jak królik całkowicie sparaliżowany wzrokiem węża. Oczywiście na to fatalne obecne położenie naszego kraju solidnie zapracowała większość rządzących nim w ciągu ostatnich dwóch dekad. Rozkładające się wschodnie imperium wprawiało w przerażenie tych polityków w Warszawie, którzy jako pierwsi reprezentowali na początku lat 90. ubiegłego stulecia odrodzoną Polskę. Ich zaniechania sprawiły, że stronnicy Moskwy (opłacani przez nią oraz naiwni wolontariusze) mieli się w III Rzeczpospolitej jak pączki w maśle i bez przeszkód mogli wykonywać rozmaite prace zlecone. Przygotowało to grunt pod ubezwłasnowolnienie obecnego rządu warszawskiego, którego czołowi przedstawiciele zapewne tak daleko zabrnęli w swoich wyborach, że odwrót jest dla nich niemożliwy.</p>
<p>Polska, jak w wieku XVIII, nierządem stoi, skoro jej władze zezwalają, aby ościenne mocarstwo kpiło z nich – a przy tym i z wszystkich obywateli Rzeczypospolitej – w żywe oczy. Taka postawa może tylko zachęcić Rosję do wysuwania wszelkich roszczeń. Niewykluczone, że przyszli historycy wyświetlą kiedyś, kto i dlaczego przyczynił się do przegrania przez Polskę tej ukrytej wojny z Rosją, odgrywając rolę moskiewskiego dywersanta czy też zakładnika. W ciągu niemal ćwierć wieku, jak ta beztroska świnka z popularnej bajki, zbudowaliśmy państwo o wytrzymałości słomianego domku, który rozlatuje się od dmuchnięcia wilka. Przy obecnej konfiguracji światowej nie ma co łudzić się, że podczas konfrontacji z Rosją skutecznie ujmą się za Polską jej nominalni sojusznicy. No bo niby dlaczego mieliby to zrobić? Aby zadośćuczynić jakimś polskim ambicyjkom wybielenia pijanego generała nakazującego swoim podwładnym karkołomne lądowanie? Świat słucha argumentów Rosjan, bo poważnie liczy się z państwem Putina i robi z nim interesy. A Moskwa tymczasem znów nabiera wiatru w żagle. Czuje się nawet na tyle pewnie, że feruje wyroki trybunału strasburskiego jeszcze przed ich oficjalnym ogłoszeniem&#8230; Ta potęga Rosji nie musi jednak oznaczać, że jesteśmy na pozycji całkiem straconej. Nasze dzieje to przecież nie tylko przegrane konflikty ze wschodnim sąsiadem, ale także chwalebne wiktorie.</p>
<p>Rosja to ciągle kolos na glinianych nogach, jakkolwiek powody, dla których tak jest, mogą przy rozmaitych koniunkturach ujawniać się z różną siłą. Dużo złego można powiedzieć o szefie polskiej dyplomacji sprzed 1939 roku, lecz jego słowa o wymiernej cenie pokoju oraz jednej tylko bezcennej rzeczy w życiu ludzi, narodów i państw brzmią ładnie, choć zapewne zostałyby niemiłosiernie wyszydzone przez wielu współczesnych pragmatycznych polityków. Jakkolwiek pod względem militarnym Polska jest dziś niemal bezsilna, na wojnę z Rosją nie musimy wcale szykować się, kując kosy, jak na znanym kartonie Artura Grottgera. Przeciwstawianie się agresji rosyjskiej powinno być obowiązkiem władz polskich, ale wobec ich bierności (czy też wręcz postępowaniu sprzyjającemu Moskwie) ma duże znaczenie postawa organizacji pozarządowych i innych formalnych lub nieformalnych stowarzyszeń. Ważną rolę odgrywa stałe uświadamianie opinii światowej, czym jest Rosja – dziedzicem najbardziej zbrodniczego systemu w dziejach naszej planety.</p>
<p>Bolszewicka proweniencja panujących na Kremlu nie ulega wątpliwości i nie może być podważana dla doraźnych korzyści. Mentalność Putina i jego towarzyszy kształtowały zbrodnicze sowieckie służby specjalne. Relacje pomiędzy rosyjską władzą a społeczeństwem są kalekie, zdeformowane, nie ma tu miejsca na demokrację w choćby zarodkowej formie. W tym bezkompromisowym starciu – a taki charakter nadał mu Kreml, który nie uznaje żadnych kompromisów – dobry jest przecież każdy argument będący wodą na młyn zachodnich mediów.</p>
<p>Głośno trzeba mówić, że to właśnie Polacy, jako szczególnie poszkodowani przez Moskwę, wiedzą najlepiej, na co ją stać – i nie są to wcale jakieś nasze antyrosyjskie fobie! Cywilizacja rosyjska ze swojej natury wyklucza możliwość współpracy z nią – jej można tylko ulec, doznając z tego powodu większego lub mniejszego dyskomfortu. Przyrodzonym instynktem Rosji jest bowiem niewolenie. Jedynie utrzymywanie Rosji w stanie ciągłej opresji może wróżyć dla nas pomyślność w tej kolejnej odsłonie śmiertelnych zapasów z Moskwą. Na tym polu należy szukać sprzymierzeńców pośród ludów, które na własnej skórze doświadczyły rosyjskiego panowania. Zupełne zarzucenie polityki kaukaskiej przez Warszawę, absolutna jej ignorancja w sprawach środkowoazjatyckich czy też dalekowschodnich – to poważny błąd. Sto lat temu koncepcje takich antyrosyjskich aliansów rozważano w warunkach ku temu o wiele mniej sprzyjających. Tym, którzy kpiąco wytykają ogromną różnicę potencjałów w konfrontacji polsko-rosyjskiej, warto przypomnieć, że przekonaniu wielu Rosjan to malutka Gruzja napadła na ich kraj cztery lata temu, a według sowieckiej propagandy burżuazyjna Finlandia zaatakowała podstępnie miłującą pokój ojczyznę proletariatu.</p>
<p>Cóż, kłamstwa mają to do siebie, że łatwo w nich się zaplątać, a ich ostateczne przesłanie może być sprzeczne z intencjami łgarza&#8230; Uniwersalnie krzepiąca jest także wymowa biblijnej opowieści o zmaganiach Dawida z Goliatem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nczas.com/publicystyka/grzelak-wypowiedziec-wojne-rosji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moralność według Secret Service</title>
		<link>http://nczas.com/wazne/moralnosc-wedlug-secret-service/</link>
		<comments>http://nczas.com/wazne/moralnosc-wedlug-secret-service/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 May 2012 22:12:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Pawel Lepkowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[wazne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nczas.com/?p=11045</guid>
		<description><![CDATA[Amerykańscy prezydenci, poza nielicznymi wyjątkami, to najwięksi skandaliści w historii Nowego Świata. Chociaż na światło dzienne wychodzą jedynie szczątkowe informacje o ich moralności, to i tak mogą one wywoływać odruch wstrętu u wyborców.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><div id="attachment_11047" class="wp-caption alignleft" style="width: 343px"><img src="http://nczas.com/wp-content/uploads/2012/05/secret-service-usa.jpg" alt="" title="secret-service-usa" width="333" height="176" class="size-full wp-image-11047" /><p class="wp-caption-text">agent prezydenckiej ochrony (źródło: prospekt rekrutacyjny Secret Service USA)</p></div>Amerykańscy prezydenci, poza nielicznymi wyjątkami, to najwięksi skandaliści w historii Nowego Świata. Chociaż na światło dzienne wychodzą jedynie szczątkowe informacje o ich moralności, to i tak mogą one wywoływać odruch wstrętu u wyborców. Dla obserwatora zewnętrznego Biały Dom jest jak dwór papieski – pozornie zwarty, wewnętrznie solidarny oraz nieodgadniony. Jeżeli jednak prezydent nie chce, żeby jego ludzie wyjawiali kompromitujące go informacje, to musi sam przymykać oczy na ich grzechy i grzeszki. A jest ich naprawdę niemało. Przykładem może być najnowsza seksafera, która już przyczyniła się do zmniejszenia przewagi sondażowej Obamy nad Mittem Romneyem.</p>
<p><strong>Czarna skrzynka amerykańskiego budżetu</strong></p>
<p>We wrześniu zeszłego roku napisałem do tygodnika „Najwyższy CZAS!” artykuł ukazujący marnotrawstwo środków publicznych w amerykańskim Departamencie Stanu. Wśród najważniejszych wydatków amerykańskiej dyplomacji zaksięgowano 300 tysięcy dolarów przeznaczone na zakup mocnego alkoholu dla wysokich rangą urzędników departamentu oraz 2843 dolary jako napiwki dla nowojorskich dostawców alkoholu zaopatrujących amerykańską delegację w ONZ. Jeżeli chodzi o alkohol, to obecna sekretarz stanu ma hojną rękę. Kierowane przez nią ministerstwo szczodrze wyposaża amerykańskie placówki dyplomatyczne w setki litrów szkockiej, ginu, brandy czy bourbona na całym świecie. W czasach rekordowego zadłużenia publicznego Ameryki Departament Stanu wydaje rekordowe kwoty na całe kontenery markowych alkoholi. Gorzelnie i browary mają powody, żeby lubić panią sekretarz. Ale nie bądźmy tacy pruderyjni. Hillary Clinton przynajmniej nie ukrywa wydatków swojego ministerstwa – tak jak to robi w sposób zakłamany jej szef i jego sztab.</p>
<p>9 listopada 2011 roku Amerykę obiegła wiadomość, że „prezydent zalecił podległym mu agencjom rządowym zredukowanie kosztów podróży, zmniejszenie liczby limuzyn należących do urzędników federalnych oraz ograniczenie wydatków na kupno laptopów i telefonów komórkowych”. Zdrowo się uśmiałem, czytając te słowa. Ten Obama to naprawdę facet z wielkimi&#8230; zdolnościami aktorskimi i talentem do robienia z opinii publicznej tatka-wariatka. Barack Obama doszedł do ciekawego wniosku, że odchudzanie swojego urzędu rozpocznie od zamiany podróży służbowych jego urzędników w wideokonferencje oraz od rezygnacji z zakupów kilku laptopów dla sekretarek w Białym Domu. To tak jakby klub sportowy klasy Realu Madryt zaczął oszczędności budżetowe od rezygnacji z zakupu sznurówek do butów dla zawodników. Każdy, kto zna plan fiskalny i realne wydatki urzędu prezydenckiego, wie doskonale, że wspomniane oszczędności nie mają nawet znaczenia kosmetycznego i są jawną drwiną z opinii publicznej.</p>
<p>Biały Dom posiada 23 konta bankowe, z których swoje wydatki pokrywają wszystkie wydziały, sekcje i działy wchodzące w skład Urzędu Wykonawczego Prezydenta. W 2008 roku wszystkie koszty funkcjonowania szeroko pojętego Urzędu Wykonawczego Prezydenta wyniosły blisko 1,6 mld dolarów. Z tego większość księgowanych wydatków jest określana jako tajne lub klasyfikowane. Np. pozycja dziesiąta prezydenckiego budżetu jest zatytułowana „Nieoczekiwane potrzeby prezydenta” (The president’s unanticipated need). Na tym koncie prezydent ma formalnie do dyspozycji co roku 1 mln dolarów, czyli o 200 tys. więcej, niż wynoszą jego roczne dochody z tytułu pełnionego urzędu. Tymczasem na koszty reprezentacyjne przyjmowania głów państw w Białym Domu jest przewidziane zaledwie 50 tys. dolarów. Być może z tego właśnie powodu tak wielu przywódców jest zdumionych skromnością, z jaką są przyjmowani w czasie wizyt roboczych w Gabinecie Owalnym. Takie spotkania na najwyższym szczeblu kontrastują bowiem z przepychem prezydenckich podróży zagranicznych lub krajowych.</p>
<p>Formalnie na eksploatację samolotów oznakowanych kryptonimem Air Force One przeznaczone jest każdego roku ok. ćwierć miliarda dolarów. Kto jednak jest w stanie odmówić prezydentowi i jego otoczeniu dostępu do samolotu w sytuacji, kiedy przywódca dozna pilnej potrzeby zagrania w golfa w jednym z kilku wspaniałych klubów Florydy – tak jak to miało miejsce w zeszłym miesiącu? Nie byłoby w tym zresztą nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że oficjalnym celem tej podróży było wystąpienie Obamy na Uniwersytecie Florida Atlantic w ramach kampanii wyborczej.</p>
<p>Oto kliniczny objaw kłamstwa politycznego. Człowiek, który w listopadzie ogłosił, że nie będzie pozwalał swoim urzędnikom latać w ważnych sprawach państwowych liniami komercyjnymi, teraz używa najdroższego samolotu na świecie do podróży w ramach kampanii prezydenckiej.</p>
<p>Brendan Doherty, profesor nauk politycznych z Akademii Marynarki Wojennej USA w Annapolis i specjalista od wydatków budżetowych Białego Domu, twierdzi, że nikt obecnie nie jest w stanie oszacować kosztów prywatnych podróży prezydenta Baracka Obamy. Tej opinii przytakuje Brett Kappel, ekspert amerykańskiego prawa wyborczego z waszyngtońskiej korporacji prawniczej Arent Fox LLP, który podkreśla, że nikt tak naprawdę nie jest w stanie określić, ile do podróży prezydenckich dokłada się Narodowy Komitet Demokratyczny, odpowiedzialny za pokrywanie kosztów kampanii kandydata Partii Demokratycznej. Brett Kappel podkreśla, że ponoszone przez podatnika koszty luksusowych podróży prezydenta i jego ludzi stanowią największą tajemnicę budżetową USA. &#8220;To jest totalna tajemnica – prawdziwa czarna skrzynka” – podkreśla waszyngtoński prawnik.</p>
<p><strong>Yankee, no siempre hay que pagar</strong></p>
<p>Tajemnicą nie jest natomiast, że pierwszy czarnoskóry prezydent otoczył się w większości czarnoskórymi ochroniarzami. Ktoś słusznie zauważy, że to jego prywatna sprawa, skoro biali prezydenci otaczali się na ogół białymi oficerami Secret Service. Problem jednak w tym, że między Barackiem Obamą a jego czarną obstawą zrodziła się pewna zażyłość czy – jak kto woli – rodzaj sztamy, która wykracza poza relację władcy z garde du corps. Nie jest tajemnicą, że taki rodzaj komitywy istniał miedzy Johnem F. Kennedym a jego pretorianami. Musiała to być więź oparta na dużej lojalności, ponieważ większość wiadomości o skandalach obyczajowych prezydenta wyciekła dopiero po zamachu z 22 listopada 1963 roku i bynajmniej nie z ust wspomnianych agentów.</p>
<p>O apetycie seksualnym kilku amerykańskich prezydentów krążą legendy oraz informacje potwierdzone. Co ciekawe jednak, nie wyciekły one nigdy od ludzi z Secret Service. Być może dlatego kolejni lokatorzy Białego Domu mają do oficerów tej formacji na tyle duże zaufanie, że za ich pośrednictwem kazali sobie nawet sprowadzać panie lekkich obyczajów – tak jak to miało miejsce w czasie kadencji Johna F. Kennedy’ego.</p>
<p>Franklin D. Roosevelt, John F. Kennedy, Lyndon B. Johnson czy Bill Clinton oraz kilku innych prezydentów mogło liczyć na poufność ze strony swojej asysty. Barack Obama zdaje się także liczyć na lojalność swoich ludzi, skoro pozwala im na ostrą zabawę w klubach o dość kiepskiej reputacji w krajach, które odwiedza. Nikt nie wie, jak groźny może być dla politycznej kariery Obamy &#8220;seksskandal” wokół służby ochrony rządu USA (Secret Service). Agenci tej formacji mieli za zadanie sprawdzić warunki bezpieczeństwa w Kolumbii przed przyjazdem swojego szefa z oficjalną wizytą do tego kraju. Tymczasem panowie, mając w głębokim poważaniu apel prezydenta o niemarnowanie środków publicznych, zabawili się na koszt amerykańskiego podatnika w&#8230; lokalnych spelunkach. Przedstawiciele Białego Domu, w tym 11 agentów Secret Service oraz 20 oficerów armii amerykańskiej, wynajęli luksusowe apartamenty w hotelu Caribe – najdroższym miejscu w kurorcie Cartagena. Po zamówieniu kilkudziesięciu butelek bardzo drogich markowych alkoholi rozochoceni reprezentanci Białego Domu zamówili sobie usługi 20 luksusowych prostytutek. Kiedy jednak i ten prezent z kieszeni amerykańskich podatników nie zaspokoił ich gorących temperamentów, pretorianie Obamy ruszyli do Pley Club – jednego z najdroższych domów publicznych w mieście. Nie wiadomo, czy jeden z przedstawicieli Białego Domu przypomniał sobie o listopadowym apelu swojego prezydenta, czy też usługa nie była wystarczająco satysfakcjonująca – w każdym razie odmówił pracownicy Pley Clubu zapłacenia 47 dolarów za gorące towarzystwo, wszczynając tym samym wielką awanturę.</p>
<p>Nie wiadomo, jak wiele takich podróży służbowych panów i pań z otoczenia prezydenta skończyło się bez rozgłosu. Można się jedynie domyślać, że tego typu praktyka jest stosowana stale. Czy wspomniana seksafera podkopie sondaże wyborcze Obamy? Biały Dom w sposób zrozumiały i oczywisty odcina się od zachowania swoich ludzi. 11 agentów za karę utraciło licencję Secret Service.</p>
<p>Czy możemy jednak uwierzyć, że ich najwyższy zwierzchnik nie miał pojęcia, że takie rzeczy dzieją się w czasie jego podróży? Czy naprawdę kilkudziesięciu ludzi taplających się w luksusach opłacanych przez podatników potrafiło zręcznie zmanipulować księgowych Białego Domu i przedstawić im wiarygodne rachunki za delegację? Jeżeli pominiemy nawet obrzydliwy wątek obyczajowy tej &#8220;delegacji”, to nadal pozostaje problem akceptacji przez Biały Dom pobytu w jednym z najdroższych hoteli Kolumbii, gdzie za noc płaci się 300 dolarów od osoby. Zupełnie inną kwestią jest głupota otoczenia amerykańskiego prezydenta.</p>
<p>Widzieliśmy te wyjątkowo odporne na wiedzę twarze prezydenckich goryli podczas iście wojennego przejazdu przez Warszawę w maju zeszłego roku. Mark Sullivan, szef Secret Service, który został przesłuchany przez Komisję ds. Bezpieczeństwa Narodowego, stwierdził bez ogródek, że jeden z jego ludzi poskąpił kolumbijskiej profesjonalistce zaledwie 47 dolarów za usługę. Ale to nie jego skąpstwo stanowi powód do wielkiej awantury w Waszyngtonie, tylko rzeczywisty obraz działania Białego Domu. Ludzie, którzy w upojeniu alkoholowym zaliczali kolejne speluny kolumbijskiego kurortu, są odpowiedzialni za bezpieczeństwo prezydenta USA. Senator Susan Collins, Republikanka z Maine i członkini Komisji ds. Bezpieczeństwa Narodowego, uważa, że 20 prostytutek mogło z niezwykłą łatwością wyciągnąć od amerykańskich ochroniarzy informacje dotyczące trasy przejazdu prezydenta i jego pobytu w Kolumbii. W ilu jeszcze domach publicznych na świecie pracują panie znające ściśle tajne informacje dotyczące bezpieczeństwa amerykańskiego przywódcy?</p>
<p>A jeżeli – jak całkiem słusznie zakłada senator Collins – wśród wspomnianych kobiet znajdowały się także osoby pracujące dla obcego wywiadu? Przecież wydobywanie informacji za pomocą seksu i alkoholu to najstarsza i najskuteczniejsza metoda wywiadowcza!</p>
<p>Amerykański Secret Service uważa się za najlepszą i najbardziej skuteczną na świecie formację chroniącą swojego szefa. Niech sobie tak uważa dalej, ułatwiając robotę konkurencji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nczas.com/wazne/moralnosc-wedlug-secret-service/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Komorowski za miliard. Prezydent Polski droższy niż król Norwegii!</title>
		<link>http://nczas.com/wiadomosci/polska/komorowski-za-miliard/</link>
		<comments>http://nczas.com/wiadomosci/polska/komorowski-za-miliard/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 May 2012 16:40:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>autor NCZ</dc:creator>
				<category><![CDATA[polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nczas.com/?p=11030</guid>
		<description><![CDATA[Ile kosztuje podatników utrzymanie prezydenta Bronisława Komorowskiego oraz jego rozbuchanej świty? Miliard złotych w ciągu 5 lat kadencji.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_11043" class="wp-caption alignleft" style="width: 343px"><img class="size-full wp-image-11043 " title="komorowski-z-taczka" src="http://nczas.com/wp-content/uploads/2012/05/komorowski-z-taczka.jpg" alt="" width="333" height="246" /><p class="wp-caption-text">&quot;Dzwonię wszędzie&quot; - tak Bronisław Komorowski odniósł się do rekordowego rachunku telefonicznego z czasów gdy był posłem (2001-2005). Obecny prezydent wydzwonił wtedy na koszt podatnika 170 tysięcy zł. Jak widać bizantyjskie upodobania poseł Komorowski znacznie rozwinął jako prezydent... Na zdjęciu prezydent jako &quot;swój chłop&quot;</p></div>
<p>Utrzymanie prezydenta Polski kosztuje znacznie więcej niż utrzymanie np. króla Norwegii. Za podliczenie finansowych wydatków prezydenta Komorowskiego zabrał się dzisiejszy „Super Express”. Z wyliczeń wynika, że w zeszłym, pierwszym pełnym roku swej prezydentury, Komorowski wydał ponad 180 milionów złotych. Biorąc pod uwagę tendencję wzrostową w wydatkach państwowych, oznacza to, że kancelaria prezydenta będzie wydawała średnio ok. 200 milionów zł rocznie czyli wypompuje z kieszeni podatnika okrągły miliard w ciągu pięcioletniej kadencji. Dla porównania Lech Kaczyński wydawał od 130 do 150 milionów rocznie. Na podobnym poziomie były wydatki Aleksandra Kwaśniewskiego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nczas.com/wiadomosci/polska/komorowski-za-miliard/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>29</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Dynamic Page Served (once) in 0.288 seconds -->
<!-- Cached page served by WP-Cache -->

