PiS wali się na naszych oczach

Szczerze powiedziawszy, zawsze sądziłem, że najpierw rozsypie się Platforma, a dopiero później zniknie PiS. Tymczasem okazuje się, że kolejność może być odwrotna. PiS właśnie zaczęło walić się na naszych oczach. A powody tej dekonstrukcji wskazują dobitnie, że nasza ocena Prawa i Sprawiedliwości była zawsze trafna.

Proszę bowiem zwrócić uwagę, że najnowsza fronda z PiS nie ma żadnej przyczyny merytorycznej. Zbigniew Ziobro nie został wyrzucony dlatego, że nagle na przykład zaczął mu przeszkadzać traktat lizboński albo ma jakiś nowy pogląd na podatki. Nie dlatego kontestował prezesa, że uznał jego ideologię za nietrafną czy przesadzoną. Ziobro wraz z kolegami krytykował jedynie pewne elementy taktyczne, a tak naprawdę po prostu poczuł się odrzucony i przeciwko temu zaprotestował. W efekcie Jaro uznał, że Zbychu pod nim dołki kopie, więc postanowił go spuścić. I spuścił.

Innymi słowy: obserwujemy dintojrę w przegranym gangu. A taka dintojra w obozie przegranych raczej ich nie wzmocni. Może wręcz prowadzić do tego, że Jarosław Kaczyński, jak to już kiedyś miało miejsce, zostanie sam w swoim biurze przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Pamiętam bardzo dobrze, jak ta samotność przy Nowogrodzkiej sprzed kilkunastu lat wyglądała, bo pojechałem wtedy do prezesa na wywiad. Przyjął mnie bardzo uprzejmie, osobiście zagotował mi wodę na herbatę (zawsze podkreślam, że jestem jedynym chyba dziennikarzem, któremu Jarosław Kaczyński wyświadczył tego typu uprzejmość), po czym tłumaczył, dlaczego znalazł się w takiej sytuacji, w jakiej wtedy się znajdował. I nie rysował bynajmniej perspektywy prezydentury dla brata i premierostwa dla siebie. Chociaż nie wykluczał, że się jednak odkuje. Tak też się stało po kilku latach.

Teraz jednak mamy do czynienia z drugą stroną sinusoidy jego losów. Jeśli PiS rzeczywiście przejdzie implozję, przestrzeń dla nowej inicjatywy prawicowej znacznie się zwiększy. Już teraz trzeba się zastanawiać nad tym, jak ją zapełnić. I jakich kandydatów do europarlamentu wystawić, by za 2,5 roku odnieśli pierwsze zwycięstwo prowadzące do pewnej już wtedy zmiany układu politycznego w Polsce.

wesprzyj_wolne_media_artykul