Najwyższy CZAS! Pismo konserwatywno - liberalne. Serwis internetowy.

E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia

100% prawicy! Wiosenne nowości w księgarni sklep-niezalezna.pl (tutaj)

17/01/2012, 1:35. Kategorie: europa

Jak Francuzi na przekór Unii obniżyli VAT na e-książki

»

Opodatkowanie książek (5% VAT) i e-booków (23% VAT) to jeden z przykładów polskich absurdów podatkowych. Widać w nim jak w soczewce to jak przepisy mogą blokować rozwój innowacyjnej branży i szkodzić polskim konsumentom. Tutaj, podobnie jak w wielu innych sprawach pozytywny impuls do zmiany może pochodzić z zagranicy. Polski rząd powinien zwrócić oczy ku Francji, która postanowiła zawalczyć o porządek na europejskim rynku wydawnictw.

Anachroniczna wykładnia przepisów

Rażąca dysproporcja w opodatkowaniu książek elektronicznych i papierowych jest wynikiem anachronicznej, stosowanej nie tylko w Polsce, ale we wszystkich państwach UE, interpretacji przepisów VAT, zgodnie z którą tylko książki w formie fizycznej, a więc te papierowe i na płytach CD, stanowią towary opodatkowane obniżoną stawką VAT. Jednocześnie, zgodnie z dominującą wykładnią prawa, pobranie e-booka z księgarni internetowej stanowi już świadczenie usług opodatkowane stawką podstawową VAT.

Tymczasem, na gruncie prawa wspólnotowego istnieją silne podstawy do eliminacji tej szkodliwej podatkowej nierówności. Zgodnie z zasadą neutralności fiskalnej VAT (jedna z podstawowych zasad wspólnego systemu VAT, potwierdzona przez Trybunał w Luksemburgu) podobne towary i usługi powinny być jednakowo opodatkowane tak, aby nie szkodzić wspólnemu rynkowi. Słowem, zgodnie z powyższą zasadą książki zarówno papierowe, na płytach CD, jak i e-booki powinny być opodatkowane tą samą, obniżoną stawką VAT.

Dodatkowy argument wprowadza niewiążący, ale stanowiący swoistą mapę drogową dla przyszłych zmian wspólnotowego prawa podatkowego komunikat Komisji Europejskiej w sprawie przyszłości podatku VAT „W stronę prostszego, solidniejszego i wydajniejszego systemu podatku VAT”, w którym Komisja stwierdza, że: „podobne towary i usługi powinny podlegać takiej samej stawce podatku VAT, przy czym należy w tej mierze wziąć pod uwagę postęp technologiczny, tak aby uzyskać zbieżność pomiędzy środowiskiem online i światem fizycznym.”

Ile tracimy na złych regulacjach?

Według naszej wiedzy Ministerstwo Finansów nie przeprowadziło analiz, które określałyby ile na niekorzystnej regulacji tracą polscy wydawcy, jak sytuacja wpływa na rynek e-wydawnictw oraz wreszcie ile na nowej regulacji zyskałby polski budżet. Być może to i dobrze, ponieważ takie dane mogłyby przyprawić ministra Rostowskiego o ból głowy. Stosowne analizy przeprowadziło tymczasem francuskie Ministerstwo Finansów.

Obecnie e-booki stanowią zaledwie 5% całkowitego rynku książki w najbardziej rozwiniętych pod tym względem Stanach Zjednoczonych (we Francji udział ten wynosi odpowiednio 3%). Jednocześnie szacuje się, biorąc pod uwagę obecną dynamikę wzrostu, że udział wydawnictw elektronicznych do 2015 r. wynosić będzie między 15% a 25% rynku w wymiarze globalnym.

Można postawić tezę, że utrzymanie obecnej dysproporcji podatkowej spowoduje nie tylko utrudnienie rozwoju e-wydawnictw w Polsce, ale przyczyni się również do ograniczenia czytelnictwa. Badania przeprowadzone w rozwiniętych USA pokazują bowiem, że elektroniczne wydanie jest jedyną formą książki, której popularność stale rośnie. Tym bardziej wydaje się szkodliwe ograniczenie dostępu do e-book’ów poprzez obciążenie antykonkurencyjną stawką VAT.

Redukcja stawki na e-booki, to nie tylko swoiste „koło ratunkowe” dla wymierających polskich wydawców (tylko w ubiegłym roku likwidację ogłosiły dwie duże oficyny wydawnicze), ale także wyjście naprzeciw oczekiwaniom polskich czytelników. Według raportu francuskiego rządu, zrównanie stawek VAT na e-booki i książki pozwala dystrybutorom obniżyć ceny e-booków o 40% przy zachowaniu poziomu wynagrodzenia na każdym etapie produkcji – wytworzenia i wydania dzieła, promocji oraz dystrybucji książki. Jednocześnie owa przewaga cenowa e-booka względem tradycyjnej książki wypełnia oczekiwania konsumenta, zaś ubocznym pozytywnym skutkiem jest ograniczenie piractwa internetowego.

Co mogłyby przekonać Ministra Finansów do uznania zmiany stawki VAT za konieczną reformę? Otóż należy się spodziewać, że obniżenie stawki VAT na e-booki spowoduje niewielką stratę dla budżetu w pierwszym roku fiskalnym. Natomiast zrównanie stawki w dłuższej perspektywie skutkować będzie wzrostem wpływów podatkowych (np. dla Francji będzie to 11 milionów euro w ciągu 5 lat). Z kolei utrzymanie status quo oznacza spadek wpływów do budżetu. Jest to łatwy do przewidzenia rezultat utrzymywania przepisów ograniczających naturalną tendencję na rynku książki.

Pełnomocnik ds. problemu harmonizacji europejskiej

Niższa stawka na e-booki (wówczas 5,5%, a obecnie 7%) została przyjęta we Francji w listopadzie 2010 r., mimo początkowego sprzeciwu Ministra Budżetu, który wskazywał na niezgodność zmiany z prawem wspólnotowym. Dodatkowo uchwalono 2-letnie vacatio legis dla tej zmiany – Francuzi dali sobie czas na rozwiązanie „problemu harmonizacji europejskiej”. W tym celu parlament zdecydował o powołaniu „pełnomocnika”, którego zadaniem był po prostu lobbing w instytucjach europejskich na rzecz zgodności francuskich przepisów z prawem UE. Uchwalając przepisy Francuzi mieli świadomość, że Komisja Europejska może nie podzielić ich argumentacji prawnej, dlatego od początku przygotowali osłonę polityczną obniżonej stawki VAT na e-booki. Konsekwencją działań pełnomocnika jest m.in. rezolucja Parlamentu Europejskiego wzywająca Komisję Europejską do obniżenia stawki VAT na e-booki.

Lekcja dla polskiego rządu

Wyrównanie stawek VAT na książki i e-booki może wydawać się sprawą błahą i grą „niewartą świeczki” dla Ministra Finansów, który podnosząc składkę rentową lekką ręką zabiera z kieszeni polskich pracodawców 7 miliardów złotych i jednocześnie toleruje istnienie poważnych luk podatkowych generujących podobne wartościowo straty dla polskiego budżetu. Nie zmienia to faktu, że sprawa ta, powinna stanowić pouczającą lekcję dla naszego rządu.

Premier Tusk i jego ministrowie, a także partie, które pretendują do objęcia władzy w Polsce powinni obserwować, jak mądrze i skutecznie forsować niezbędne z perspektywy interesu narodowego przepisy, które mogą jednak nieść ze sobą ryzyko niezgodności z prawem UE. Co więcej, niezależnie od ostatecznej decyzji Komisji Europejskiej (oraz ewentualnego rozstrzygnięcia sprawy w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej) francuska walka o rynek e-wydawców to wzorcowy przykład prowadzenia suwerennej polityki podatkowej i obrony narodowych interesów w ramach wspólnego rynku, w oparciu o dostępne środki prawne i polityczne.

Powyższa lekcja suwerennej polityki podatkowej powinna być wykorzystana przez polski rząd zarówno do obniżenia stawki na e-booki, jak i powinna zainspirować go do skutecznych działań w celu przeforsowania w Unii zgody na obniżenie stawki VAT na ubranka i buciki dziecięce.


Powyższy tekst został przygotowany przez Centrum Analiz Fundacji Republikańskiej – ośrodek badawczy typu think-tank działający w ramach Fundacji Republikańskiej (więcej tutaj – polecamy! Autor – Marcin Wrotniak – jest ekspertem Fundacji Republikańskiej w ramach której działa w Zespole ds. Finansów Publicznych.

26 komentarzy

  1. Co tam VAT. Trzeba iść dalej.
    Ja za książki online albo kopie nie zamierzam w ogóle płacić. Uważam ochronę praw autorskich do książek, prasy, filmów czy muzyki za bezpodstawne i hamujące rozwój kultury oraz wiedzy. A jak się autorom nie podoba, to mogą nie pisać. Wtedy musieliby zarabiać inaczej i książki zaczęliby pisać ludzie, którzy mają jakiś zawód i doświadczenia. Niejako z pasji i wewnętrznej potrzeby, a nie tacy grafomani z UW albo NCZ, którzy plotą bzdury, tylko, aby nabić kabzę i o niczym konkretnym nie mają pojęcia, gdyż są bez sensownego zawodu.
    .
    Jeśli ktoś chciałby utrzymać się tylko z pisania, to musiałby wydać papierową książkę, z wartościową oprawą graficzną, ilustracjami, typografią, dobrą edycją, która byłaby wartością samą w sobie i podnietą do kupna takiego małego dzieła sztuki.
    Jeśli ktoś chciałby się utrzymywać z muzyki, to musiałby koncertować albo wydawać starannie opracowany albumy dla zbieraczy itp. Jednym słowem wszyscy oni musieliby zacząć pracować jak inni ludzie, dbać o jakość, podnosić swoje umiejętności i konkurować. Kultura zyskałaby tylko na tym.

    • Coś w tym jest.

    • A Doda, Gaga i Bibi – wszyscy poszliby z torbami. Głowice do torby i wypad na Grenlandię foki z krzaków zdejmować!
      Głośne brawa laptopem o ścianę!!
      Podpisuję się syntezatorem mowy!

    • zgadzam się z johnem.

    • Czytam i zastanawiam się – jesteś idiotą czy prowokatorem. Jeśli pisałeś dla jajec do ci ten dowcipas nie wyszedł. Jeśli poważnie to współczuję twoim rodzicom że takiego gada wychowali…

      • Johny Napalonny nie dodał ważnego szczegółu – zagwarantowania nienaruszalności autorstwa i tytulażu. Od tego momentu to co pisze ma sens. Od kiedy Al Gore opatentował pierdnięcie, ludzie pośród mas człekokształtnych powinni sprawę prawa patentowego i praw autorskich przemyśleć nieco głębiej niż to, co robią swoim żonom.
        *
        Nie mam nic przeciwko drukowaniu moich wiekopomnych komentarzy, i robieniu na tym kokosów, pod warunkiem, że sława moja będzie rosła przez podanie oryginalnego geniusza który wstukał je w wasze głowy -mnie.

        • W średniowieczu, jeszcze nawet późnym, nie istniały prawa autorskie. Wszystko można było przepisywać. Ale twórca mógł sobie autorstwo oraz niedopuszczalność zmian w tekście zastrzec, publikując we wstępie dzieła przekleństwo, obarczające osobę ewentualnego plagiatora chorobą weneryczną.
          .
          Myślę, że dla, przeważająco bogobojnych, czytelników NCZsu byłoby to rozwiązanie wystarczająco satysfakcjonujące.

    • Głupota podobno nie boli…

  2. Pytanie jest zasadnicze czy państwo więcej zyskuje z Vatu czy z obniżenia z tej daniny a nawet rezygnacji.Wiedzmy że czytelnictwo w Polsce spada z roku na rok książki są bardzo drogie a promocje są robione tylko na te które nie mają wartości a są zapisana makulaturą.Papier w skupie jest o wiele tańszy niż ten w księgarni czy w kiosku ruchu.Bo to co drogie ekskluzywne się sprzedaje ale w małych ilościach a to co masowe schodzi jak świeże bułeczki.Dla świadomości narodowej potrzebne jest słowo pisane aby ludzie poznawali przeszłość swych dziejów lub literacka fantazję.Obniżenie tej daniny przyczyniło by się do większych zysków wydawnictw co za tym idzie i księgarnie by zarobiły więcej oraz państwo większe przychody by z tego miało.Książka przeto wiedzmy że zwykłym towarem nie jest bo porusza ludzki umysł i serce a to co jest tam zapisane procentuje też w ludziach czyniąc ich mądrzejszych.Więc państwo zyskuje podwójnie ekonomicznie i kulturowo.Wiedzmy że czytelnictwo to jest to dobro które albo jest w stanie zrobić wodę z mózgu lecz też tą sferą która uczy ludzi myślenia pozdrawiam.

    • W przypadku rynku fantastyki wejście vat spowodowało:
      a) spadek sprzedaży rzędu 30% obecnie po roku nie ma żadnych symptomów odbudowy – raczej pogłębia się kryzys. Dodam jeszcze że dekada 2001-2010 zaowocowała wzrostem sprzedaży polskich autorów z 1500-3000 do 35-40 tyś w przypadku najlepszych.

      b) wydłużenie czasu obiegu pieniądza na tym rynku

      c) spadek dochodów autorów i wydawców bo to na nich głownie przerzucono koszta (księgarnie starają się nie podnosić ceny)

      d) zamrożenie na miesiące lub lata wydawania większości książek debiutantów (są obarczone dużym ryzykiem wydawniczym a w kasie pustki).

  3. Naturalnie lemingi potrafią tylko operować w ramach istniejących realiów. Jeśli VAT to 5% albo 23%. Nad zasadnością samej opłaty za prawa autorskie oraz konsekwencjami wypływającymi z ich istnienia nie potrafią się już zastanowić.
    .
    Oprócz korzyści jakie przyniosłoby zlikwidowanie praw autorskich, które opisałem wyżej, istnieją także poważnie zagrożenia wynikające z ich istnienia.
    Dopiero co pisałem o sylwestrowej ustawie NDAA 2012, która umożliwia wojsku USA aresztowanie każdego obywatela na dowolny czas i bez wyroku sądu, a już przygotowywana jest nowa ustawa: SOPA (Stop Online Piracy Act).
    Przewiduje ona, podobnie jak NDAA 2012, że bez wyroku sądowego będzie można zablokować, czyli zamknąć, każdą stronę internetową podejrzaną o łamanie praw autorskich. Bez wyroku!!! Oraz wprowadzenie drakońskich kar. W ten sposób pod pretekstem praw autorskich będzie można zamknąć dowolną stronę, która nie pasuje koncernom czy rządowi USA. W ten sposób pod pretekstem ochrony praw zdecydowanej mniejszości próbuje się ograniczyć prawa zdecydowanej większości.
    .
    Fala protestów w toku. Naturalnie leming Andrzej nic nie wie. To niech trochę poczyta albo poogląda w jaki sposób pod pretekstem ochrony praw autorskich wprowadza się zamordystyczną cenzurą internetu. Jeszcze jeden plasterek salami w celu wprowadzenia faszystowskiej dyktatury militarnej w USA oraz zdobycia totalnej kontroli nad obywatelami.
    .
    http://sociable.co/web/facebook-twitter-google-mozilla-join-together-to-against-sopa/
    .
    http://www.g4tv.com/videos/56282/the-fight-against-the-sopa-bill/

    • Maślak ma rację.

    • Najświeższe potwierdzenie moich obaw.
      Wczoraj z inicjatywy FBI aresztowano 7 osób związanych z platformą megaupload.com.
      Obywatele Nowej Zelendii, Niemiec, Słowacji, Hong Kongu itp. Grozi im w niewspółmierna do przewinienia kara 20 lat więzienia!
      .
      Amerykańskie gestapo operuje na całym świecie jakby byli u siebie w domu. Aresztują kogo chcą i na ile chcą, wykonują egzekucje dowolnych osób, właściwie mordy niepasujących im ludzi za pomocą dron… a wszystko to bez wyroku sądowego, w dowolnym miejscu świata.
      .
      Tymczasem ludzie skołowani mediami niczego nie rejestrują.

      • Heh, pomyśl tylko:
        To jest to, o czym mówią!
        A o czym nie mówią?!
        I od jak dawna robią to nielegalnie, skoro teraz to zalegalizowali?
        Ciekawe były te “wikitipsy”(niezależnie od tego co kto myśli o “gwałcicielu kobiety która wlazła facetowi do łóżka i się rozebrała, ale akurat wtedy chyba spała, więc pewnie na pewno została zgwałcona”) o tym, że CIA wcale nie eliminowała jako zagrożenia dla swoich wpływów partii lewicowych, przeciwnie, wspierała je po cichu usuwając prawicowców zachodnioeuropejskich po wojnie… a przecie HollyWzwód tak ładnie pokazywał jak to CIA walczy z Komunizmem!
        *
        “Współczesne “elity” odbierają pracę komediantom, zabijając sztukę absurdu wcielaniem go w życie”

        • “I od jak dawna robią to nielegalnie, skoro teraz to zalegalizowali?”
          .
          Niezwykle ważne pytanie. Wydaje mi się, że te zbiry zasmakowały w tych metodach. Do tej pory były to jurystczno-militarne eksperymenty. Ich legalizacja oznacza tylko, że teraz zaczną z nich naprawdę intensywnie korzystać.
          .
          Wikitipsy? Wikileaks, chyba?
          Jeśli o nie chodzi, to nie było w nich nic, czego o USA nie było wiadomo przed ich opublikowaniem. Natomiast zaszkodziły one tak naprawdę jedynie politykom spoza USA. Np. Berlusconi czy Westerwelle, do tego momentu polityczne gwiazdy w swoich krajach, od opublikowania ośmieszających ich korespondencji dyplomatycznej w Wikileaks, zniknęli z areny. Qui bono?

          • Berlusconi był do odstrzału od dawna. Jak nie na “wycieki” to na wstydliwą chorobę, ale musiałby zejść przynajmniej na chwilę. Niemcy to inna para kaloszy, tam ogólnie zegary się kręcą przeciwnie do wskazówek, wszystko zależy od tego jak długo uda się utrzymać zestaw poczucia szwabskiej winy za trzęsienie ziemi na Haiti i wybuch Kratakau pod Jakartą.
            *
            Najbardziej żal mi Libijskiego Pastuszka. Miałem taką nadzieję, że wyda jakiś przemilczany pamiętniczek…
            Pewnie bąknąłby coś genialnego skąd na polach pod Lockerbie wzięło się parę nanometrów 99% hery po eksplozji zeppelina z połową bliskowschodniego korpusu dyplomatycznego USA:)

            • Zgoda. B i W to byli pajace, ale “wycieki” posłużyły za narzędzie, aby ich wyeliminować ze sceny. Dobrze wiedzieć, biorąc pod uwagę przyszłe manipulacje w necie, które teraz znacznie wzrosną.
              .
              Pastuszek nieźle sobie radził. Tylko zapomniał się sensownie uzbroić. Tego błędu nie wolno popełniać, jeśli ma się ambicje na przywództwo i suwerenność ;)

              • stąd “wikitipsy”

              • Szkoda chłopa. Ale taką ceną się płaci jeśli ufa się swoim “sojusznikom” z Zachodu.

              • Jego główną winą było podniesienie ręki na dolara, jak planował to również Sadam H. Takich planów się raczej nie przeżywa. Zamierzał sprzedawać ropę tylko za euro oraz, najważniejsze, wprowadzić ogólnoafrykańską wolutę Gold-Dinar. Po prostu amis nie dostaliby towaru za swoją FEDowską sałatę. Tak nie może być.
                .
                Co się tyczy opisywanej ustaw antyinternetowej SOPA i i PIPA, to w Europie zrobiono to po cichu bez udziału parlamentów w europejskim Ministerstwie Rolnictwa!!! podpisano 16.12.2011 ACTA (Anti Counterfeiting Trade Agreement) przeciwko piractwu markowemu i produktowemu w internecie. Polskie pachołku na wiejskiej już majstrują, aby ją ratyfikować. Po cichu kroją wolnościowe salami na całym świecie, włącznie z Polską, a na NCZ wypisuje się o pasach bezpieczeństwa i wystawia laurki spawaczowi. Pięknie.
                .
                http://www.rp.pl/artykul/10,795844-Atak-za-ACTA–Rzadowe-strony-zablokowane.html

                • Jedno jest pewne: powodów było wiele, bez ich zazębienia się nie nastąpiłaby akcja. Równie ważny jest przecież fakt, że wiedział co nieco kto z jakiego gara żarł pośród “ełropejskich elyt”. Rozpuszczenie wieści typu: “eurokobiety odsprzedane w usługi za kontrakty z holdingiem(…) wypłacającym miliony za doradztwo panom (…)i paniom (…) poprzez nowe konstrukcje prawne(…) i nacisk medialny na otwartość w gazetach należących do grupy pasowej (…)” mogłoby sporo namieszać. Amunicji pewnie starczyłoby na długo, a przecie inwestował w zaplecze polityczne w europie.
                  *
                  Masz rację, przydałoby się więcej art. o tym, że już niedługo nie potrzeba będzie przygłupawej “poprawności politycznej”, bo będzie można legalnie zamykać bez pretekstu.
                  *
                  Zabawne, że ostatnie bastiony wolności to kraje afryki i Iran(gdzie cenzura jest raczej rozsądna).
                  Euro i USA już nie tylko wyglądają jak ściek, coraz więcej szczurów wybiega na słoneczko.

                • Jego główna winą było to że zrezygnował z programu broni masowego wrażenia.
                  Gdyby miał kilka nuków jak Korea Północna to mógłby sobie dinara wprowadzić.
                  Zaufał jednak Zachodowi i z programu zrezygnował.
                  Vae victis.

  4. Bo Francuzi z Niemcami rządzą to mogą sobie wszystko, nawet VAT obniżać. Tylko u nas podwyższają, a ekesty widać w postaci postepującej drożyzny czasopism. Np. CHIP w przeciągu miesiąca zdrożał o 2 zł , z 19,90 na 21,90. A PLAY żeby się nie zlikwidować zrobił się 2 miesięcznikiem za 15,90. Tak nie może być.

  5. Mnie trochę to dziwi.
    Czy nie można e-bookami handlować z Singapuru, albo jakiegoś wyspiarskiego kraju, któremu grozi tsunami?

    Pracownicy Polscy mogą być zatrudnieni w Polskiej firmie po pensjach minimalnych, a z Raju Podatkowego dostawali by co miesiąc premie z wartość dodatkową zawartą w copyright.

    Chyba raje podatkowe nadają się najlepiej na handel wirtualnie/cyfrowo copyright’owanymi materiałami, a nie fizycznymi.

    Ja rozumiem, globalne przelewy kosztują, ale chyba można założyć kolejna firmę w Polsce pełnomocniczo-prawniczo-pośrednicząca przy przelewach, ale nie będąca firmą sprzedającą.

    Bo przecież wydawca może być np. w tylko 1 kraju na świecie, i pracujący dziennikarze na delegacjach zagranicznych nie płacą części podatków lokalnie, a autorzy książek pewnie tez nie bardzo płacą podatki od części wynagrodzenia za cześć książki napisaną na wakacjach na Karaibach Urzędowi Skarbowemu na Karaibach.

    Ja rozumiem, że może i Polska może zrobić agresje prawną na wszystkie materiały publikowane w języku polskim, ale Francja, czy Niemcy, Anglia?

Skomentuj

Uzyteczne tagi:

<a href="adres strony www"> link </a>
<blockquote> "cytat" </blockquote>
<code> kod </code>
<i> italic </i>
<strong> pogrubienie </strong>