E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia
100% prawicy! Wiosenne nowości w księgarni sklep-niezalezna.pl (tutaj)
Mój raport będzie jeszcze bardziej bolesny dla strony polskiej – powiedział kilka miesięcy temu Jerzy Miller, pytany na konferencji prasowej o postęp prac jego zespołu nad wyjaśnianiem okoliczności katastrofy smoleńskiej. Jak się okazało, mówił prawdę. Upubliczniony przez niego 29 lipca raport winą za katastrofę obarcza bałagan panujący w polskich Siłach Zbrojnych, a jedyne błędy strony rosyjskiej wskazuje jako nie do końca właściwe zachowanie kontrolerów lotu z wieży w Smoleńsku.
Do publikacji natychmiast odniosła się strona rosyjska. Szefostwo MAK wpadło w zachwyt, że komisja oficjalnie działająca w Polsce potwierdziła większość ustaleń MAK dotyczących okoliczności katastrofy. Tym samym rządy obu państw i specjaliści obu państw zaczęli mówić jednym głosem. Jest już jedna wersja katastrofy: wersja o błędzie pilotów, niesprawnej maszynie, niedziałającym przycisku „uchod”, polskim bałaganie i złym Lechu Kaczyńskim.
Publikacja raportu stanowi oczywiście odpowiedź na opublikowaną miesiąc temu „Białą Księgę” autorstwa posłów PiS pracujących w sejmowej komisji pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza. Posłowie PiS obarczyli winą za katastrofę stronę rosyjską i polską, przy czym jako główni winowajcy wskazani zostali najbliżsi współpracownicy Tuska: minister Arabski, minister Sikorski, minister Klich i szef BOR – generał Marian Janicki. Szef MON był głównym bohaterem negatywnym PiS-owskiej publikacji. Premier Tusk postanowił więc sytuację rozegrać PR-owsko i upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Najpierw zezwolił na publikację raportu, który nie wskazuje winnych, a jedynie naświetla ogólną, znaną wszystkim zainteresowanym, prawdę o złej sytuacji polskiego wojska. Raport, jako niekorzystny dla Polski, natychmiast pochwaliła strona rosyjska. W ten sposób Tusk dał mocarzom z Kremla kolejny dowód swojej lojalności.
Tym samym oficjalny dokument strony polskiej potwierdził rosyjską wersję katastrofy. Oba państwa zaangażowane w „wyjaśnianie” wydarzeń z 10 kwietnia mają więc już wspólną oficjalną wersję. Sprawa wydaje się więc zamknięta i zakończona.
Przy okazji publikacji raportu Donald Tusk ogłosił, że z rządem pożegna się główny odpowiedzialny za nieprawidłowości w wojsku, czyli szef MON Bogdan Klich. Oficjalnie Klich złożył dymisję na ręce premiera, a ten ją przyjął. Jest to oczywiście zabieg PR-owski.
Raport Millera oczywiście nie miał na celu wyjaśnienia żadnej prawdy. Trudno oczekiwać od ministra rządu PO, aby chciał rzetelnie dociekać prawdy o tragedii, która pozwoliła jego obozowi politycznemu przejąć w Polsce całkowitą i niekontrolowaną władzę.
Raport miał na celu jedynie uspokojenie opinii publicznej. Naciskany przez rodziny smoleńskie i ich pełnomocników rząd, atakowana za głupotę i nieudolność prokuratura, coraz więcej okoliczności przemawiających za teorią zamachu – wszystko to mogło wpłynąć negatywnie na popularność gabinetu Tuska, słusznie oskarżanego o uległość wobec Rosji. Raport miał temu zapobiec i „udowodnić”, że rząd zachował się w sprawie Smoleńska w taki sposób, jak nakazywało prawo. Czy społeczeństwo da się na to nabrać – przekonamy się już za kilka miesięcy.
Raport, z którego nic nie wynika, to również dobry sposób, by uwagę społeczeństwa odwrócić od problemów i
bolączek, których dostarczył nam rząd Tuska. Wystąpienie Millera skierowało uwagę Polaków na dokument przez niego opracowany. Tym samym ucichły publiczne dyskusje wokół dramatycznego stanu finansów państwa, narastającego zadłużenia, galopujących cen i niekorzystnego dla kredytobiorców kursu franka szwajcarskiego. Do dyskusji na temat tych spraw Polacy wrócą dopiero wtedy, gdy raport Millera przestanie wywoływać emocje, czyli najwcześniej za kilkanaście dni. Przez ten czas o innych problemach nie będzie się mówić. To drugi, zamierzony przez rząd, cel opublikowania raportu.
Poza entuzjastycznymi komunikatami strony rosyjskiej z tego dokumentu nie wyniknie nic więcej. Eksperci z MSWiA przedstawili szereg ogólnych wniosków dotyczących koniecznych zmian w funkcjonowaniu Sił Powietrznych RP i zmian w resorcie obrony. Ich postulaty nie są zbyt odkrywcze: potrzeba więcej szkoleń dla pilotów, więcej treningów, ćwiczeń na symulatorach. Trzeba też wymienić maszyny służące do obrony polskiego nieba oraz zakupić lub wypożyczyć samoloty służące do przewozu VIP-ów. Wojsko polskie, a szczególnie Siły Powietrzne – zdaniem Millera – potrzebują głębokich reform organizacyjnych i kadrowych. Oczywiście Jerzy Miller nie odkrył Ameryki. O katastrofalnym stanie polskich sił zbrojnych – nie tylko lotnictwa – od dłuższego czasu mówią różni eksperci – m.in. były wiceminister obrony Romuald Szeremietiew.
Temat ten często poruszamy też na łamach „NCz!”. Tyle że my niejeden raz wskazywaliśmy przyczynę, dla której postulaty Jerzego Millera nigdy nie zostaną zrealizowane. To nadmiernie rozdmuchana wojskowa biurokracja, która wykonuje zadania zupełnie niepotrzebne, paraliżując przy tym całą armię. Wartość bojowa tej biurokracji jest zerowa, co do tego nikt nie ma wątpliwości. Natomiast efektem jej działania są kuriozalne pomysły, przepisy, niepotrzebne procedury, problemy stworzone sztucznie. Każdy, kto w przyszłości będzie chciał zreformować armię, musi zacząć od drastycznego ograniczenia biurokracji, czyli od zwolnienia kilkudziesięciu tysięcy niepotrzebnych urzędników z MON i drugich kilkudziesięciu tysięcy osób z instytucji podległych MON (np. Agencji Mienia Wojskowego). Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze będzie można wówczas wydać na zakup sprzętu, na ćwiczenia dla pilotów, na paliwo do samolotów. Na to posunięcie jednak nigdy nie zdecyduje się aktualny rząd, który przyjął zgubną politykę powiększania biurokracji do rozmiarów monstrualnych. Tym samym więc postulaty raportu Millera pozostaną tylko na papierze.
Proszę,by mądrzy komentatorzy,np.p.rep.,wytłumaczyli mi PO CO Ruski miałby zabić pana L.K.?PO CO było robić z miernego,śmiesznego człowieka,bez szans na reelekcję,bohatera narodowego?Czy mądrzy komentatorzy nie wiedzą,że we mgle się nie wyprzedza na drodze i nie ląduje.To takie proste,a takie trudne do pojęcia.Dla niektórych.
Co ty tutaj wypisujesz za farmazony. Kogo interesuje ta twoja kiepściutka analiza. Fakty od samego początku wskazują niezbicie na to, a następnie ukrywanie i niszczenie dowodów. Nie wiem dlaczego tak proste i oczywiste sprawy mogą być dla zaśplepionych propagandą tak trudne do odkrycia.
Jesteś zbyt prostacki eugeniusz aby zrozumieć pewne sprawy
Jestem prostacki,więc lubię PROSTE pytania i odpowiedzi.PO CO zabijać trupa?
Uważam, Eugeniusz, że masz rację. Brak jest motywu zabójstwa. Wszyscy, a szczególnie Rosja (Putin) tracili na tej śmierci. Śmierci prezydenta, postrzeganego jako nieudacznik, jako osoba, którą łatwo sterować (słynne rozwalenie trójkąta weimarskiego z powodu obrażenia się za “kartofla”). Śmierci cżłowieka, który nie miał szans na reelekcję, a jednoczesnie wiadome było, że nawet obawa blamażu wyborczego nie spowoduje, że się wycofa i ustąpi miejsca bardziej wybieralnemu politykowi PiS.
Jedynymi, którzy odnieśli faktyczne korzyści ze śmierci Lecha K. są Bronisław Komorowski oraz Jarosław Kaczyński. Obu trudno posądzać o spisek na taką skalę bez robienia z siebie kompletnego idioty.
Po dojściu Komorowskiego do władzy zmieniono kurs polityki na wybitnie pro rosyjski. Tusk złamał konstytucję zrzekając się 13 kwietnia na rzecz Rosji śledztwa w sprawie Smoleńska. Grozi mu za to od roku do 10 lat więzienia bo przyjął rozwiązanie niekorzystne dla Polski. Wszystkie dowody pozostały w ręku Rosji. Ponadto nie zrobiliśmy badań dotyczących ewentualnego użycia materiałów wybuchowych, zrobiła to Rosja z wiadomym efektem. Polska komisja nie została dopuszczona do badania wraku. Jedna ze skrzynek zniknęła i nie wiadomo co z nią jest. Komputer badany w USA zarejestrował ewidentnie że 17 m nad ziemią doszło do awarii. Nie zrobiono analizy rozrzucenia szczątków
Pytam:PO CO ?????????
Ale zadajesz, chyba świadomie naiwne pytanie. Powody są mocne, polityczne, agenturalne i gospodarcze (głównie energetyka). Załatwienie tego z obecnymi to dla rosjan bułka z masłem.
Przypominam,że p.L.K.był prawie trupem politycznym.Teraz jest trupem realnym,lecz politycznie żyje i czyni Moskalom więcej szkody.Moskale nie takie gupie,by robić sobie ŹLE.
Co ty nie powiesz. Za to za Komora cały Naród Polski jest prawie trupem – gospodarczym.
Lech Kaczyński był pierwszym nieuwikłanym w dawny system prezydentem RP. Prowadził odważną politykę. Niestety prezydentura Komorowskiego to prezydentura Unii Wolności i jej pro rosyjskiego kursu
Oczywiście Republikaninie, wszyscy poza Lechem to agenci, uwikłani w system bezpieki, klęczący na kolanach przed ruskimi, a dla nas niezwykli szkodnicy. Kim jest ten eugeniusz, skoro pisze takie brednie ? Skąd tacy się biorą, chyba spod wpływu GW.
Jeśli wszyscy, to o zgrozo! republikanin też.
Uważasz melbo, że Republikanin, ze wszech miar Czcigodny jest jednym z byłych prezydentów ? A przecież zbiór byłych żyjących jest niewielki i wynosi tylko 2, nie licząc oczywiście towarzysza spawacza.
Dla Eugeniusza
http://smolensk-2010.pl/wp-content/uploads/2010/08/vqaakvo.jpg